czwartek, 8 stycznia 2015

część 2

(Magda nie mogła się ruszyć, zaczęły lecieć jej łzy)
- Do auta z nią!
- Chodź mała 
(powiedział drugi mężczyzna, stał tak ze światło księżyca nadawało jego niebieskim oczom niezwyklej magi. Magda przez chwile utonęła w jego oczach. Gdzieś już je widziała... Mężczyzna podniósł ją i dość gwałtownie wrzucił do jeepa. )
- Ałć
(Magda przypomniała sobie że dzisiaj widziała go w galerii w sklepie i się do niego uśmiechnęła. Tak to na pewno był on)
- *myśli Magdy* Te oczy... 
(Jechali raz po gładkich, raz po wyboistych drogach. Magda straciła poczucie czasu. Jechali 10 minut, godzinę, a może więcej... Magda słyszała szepty lecz nic z nich nie rozumiała. W pewnym momencie jeden z nich powiedział głośniej)
- To co z nią teraz zrobimy?
- Musimy się jej jakoś pozbyć. Jedno wiem, nie będzie to dla niej przyjemne.
(znów zaczęli szeptać. Magda zaczęła płakać)

(Po jakimś czasie jeep się zatrzymał. Brunet spojrzał na Magde)
- Masz być grzeczna, rozumiesz? 
(Pokiwała głową na tak)
- Bo jak nie to inaczej porozmawiamy
  Wysiadaj z auta
(Przy drzwiach stał niebieskooki chlopak. Magda wysiadła cała poobijana i lekko chwiała się na nogach. Znów zobaczyła tamtego chłopaka, zauważyła, że ma kolczyk w nosie, przypomniał jej sie ten chłopak z galerii. To musi być on )
- Chodź ze mną 

(powiedział oschle kiedy brunet odjechał)
(Magda podeszła do niego chwiejnie. Poszli do małego domku, chłopak zaprowadził ją do niewielkiego pokoju w którym było tylko łóżko i stolik nocny. Magda stała jak słup na środku pokoju)
- (szepnął) przepraszam 
(wyszedł zamykając drzwi. Magda usiadła na łóżku i próbowała rozwiązać usta. Zaczęła rozmyślać, czemu ją przepraszał, co robi Paulina, co powie mama i czemu ją do jasnej cholery przepraszał. Nagle usłyszała głos bruneta. Wystraszyła się, przestała rozwiązywać i usiadła skulona w kącie łóżka. Brunet wszedł do pokoju)
- Masz tu telefon i zadzwoń do rodziców, powiedz że zostajesz na noc u znajomej i żeby się nie martwili 
(podał Magdzie telefon i rozwiązał jej usta, wybrała numer)
- Halo, mamuś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz