czwartek, 19 marca 2015

Część 5

-Błagam cie, zrobię co zechcesz (szeptem)
Naprawdę, tylko mnie wyciągnij. Wierze że w głębi nie chcesz żebym tu była
(Blondyn podszedł do niej i mocno ją przytulił. Magda poczuła coś czego jeszcze nigdy w życiu nie poczuła. Nagle przez całe jej ciało przepłynęło ciepło, jej nogi stały się w moment gumą)
- Przepraszam, naprawdę przepraszam (szepnął)
(wyszedł i zamknął drzwi)
(Magda nie miała pojęcia co się z nią dzieje. Miała ogromne motylki w brzuchu)
- *Myśli Magdy* Czy to znaczy że... Tak... Zakochałam się... Zakochałam się w nim. Nie mogę w to uwierzyć. Czemu w nim?
(rozmowa za drzwiami)
- Ja muszę jechać na miasto nie zbliżaj się do naszej laluni
- Spoko
- Spróbuj choćby słowem się do niej odezwać...
- Dobra jedź bo się spóźnisz 
- A może kurwa lubię się spóźniać co?
- *Myśli Magdy* Jego głos jest taki piękny, taki cudowny, męski a zarazem delikatny
- No i zajebiście rób sobie co chcesz i nie wcinaj się do mojego życia
- Zapomniałeś już co się wtedy wydarzyło? WIEC Z ŁASKI SWOJEJ STUL DZIÓB I SIĘ NIE WTRĄCAJ

(Trzaśnięcie drzwiami)
- No i fajnie
(Magda czekała aż wejdzie i będzie mogła go zobaczyć. On nie przychodził, lecz Magda cały czas czekała. Położyła się na łóżku patrząc na drzwi. Oczy zaczęły jej się zamykać. Nagle usłyszała ciche pukanie do drzwi. Była śpiąca i myślała, że to jej się tylko wydaje )
- Ktoś puka?
(Otworzyły się drzwi)
- To ja. Może nie będę przeszkadzał
- Nie przeszkadzasz (cichym głosem)
- Powinnaś odpocząć, należy ci się to 
- A zostaniesz przy mnie?
- Nie mogę
- Proszę...
( Podszedł i usiadł na łóżku)
- Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał (bardzo cicho, jakby do siebie)
(Magda złapała go delikatnie za rękę)
- Nie zostawiaj mnie... do końca tego wszystkiego
(Zamknęła oczy. Kochała to uczucie kiedy czuła ciepło jego dłoni, był tak blisko...
- Gdyby nie Dave...
- To? (cichym zmęczonym głosem)
- Wszystko było by inne (smutnym głosem)
(Wzięła jego rękę i oparła na niej głowę)
(Spojrzeli sobie w oczy)
- Znam cie tak krótko i nawet nie miałeś okazji zrobić na mnie dobrego wrażenia, a i tak...
(przerwał jej pocałunkiem)
(To było najlepsze uczucie w jej życiu, czuła go w całym swoim ciele. Przejechała swoją ręką po jego twarzy delikatnie gładząc jego policzek)
(Po policzku spłynęła mu pojedyncza łza)
- On nie może się o tym dowiedzieć
- Nie dowie się
(Byli tak blisko siebie... prawie dotykali się nosami)  
- Nie pozwolę by coś ci się stało (szeptem)
- Dziękuje...
Nie powinnam cie całować, ale jesteś taki...
- Jaki ( seksownym głosem)
(Magda lekko się zaśmiała)
 Normalnie bym tak nie zrobiła... źle na mnie działasz-
- Ja w ogóle jestem zły 
- Lubię złych chłopców
( uśmiechnęła się i cmoknęła go w usta)
- Musze już iść 
- Ok tylko obiecaj mi, że wyjdziemy z tego gówna razem 
- Nie mogę ci tego obiecać
- To chociaż...Chciała bym żebyś się tego pozbył albo...
Wkręcisz mnie w to całe gówno (szepnęła mu do ucha)
- To nie jest dobry pomysł
- Jest
(Położyła swoją dłoń na jego kolanie)
- Tajemniczy kapitanie spider-manie
(zaśmiał się i pocałował ją)
- Connor (szepnął)
- To jest to super tajemnicze imię tak?
(Spojrzała przed siebie i znowu na niego)
- Connor (powtórzyła cicho)
To Connor pozwolisz mi namieszać ci w głowie?
- Lepiej nie
(Spojrzała na niego przygryzając wargę. Stanęła przed nim i chwyciła jego rękę)
- Obawiam się, że już niestety trochę namieszałam
(uśmiechnął się lekko)
- Connor?
- Tak?
- Pamiętasz moje imię?
- Marlena
(Magda się odsunęła)
- Żartuje... Magda. Tak pięknego imienia nie da się zapomnieć 
(Przysunęła się z powrotem)
- Takie piękne? Serio?
- Tak
( Chciała usiąść obok niego, ale on przyciągnął ją do siebie)
- Boje się
- Nie dziwie ci się
- Boje się wszystkiego. A ty?
- Musze już iśc bo zaraz Dave wróci
- ok 
- Będzie dobrze
( Wyszedł i zamknął drzwi)
( Magda usiadła na łóżku)
- *Myśli Magdy* Jak by serio coś do mnie czuł to walczył by o mnie
(Poczuła się tysiąc razy gorzej niż wcześniej, czuła obrzydzenie do samej siebie, siedziała na końcu łóżka i patrzyła w podłogę)
( Do pokoju wszedł Dave)
- Witaj słonko....